Sfinks

Sfinks, mityczne stworzenie, lew z ludzką głową, towarzyszy Egipcjanom od czasów Starego Państwa (pierwsza połowa trzeciego tysiąclecia p.n.e.), jednak najstarsze jego wizerunki datuje się nawet na 9500 rok p.n.e.! Tymczasem największy i najbardziej znany, Wielki Sfinks w Gizie, powstał w XXVII wieku p.n.e.. Jego długość wynosi ponad 70 metrów, wysokość zaś 20. Powiedzenie “góra przyszła do Mahometa” nabiera nowego sensu, kiedy okazuje się, że Sfinks zbudowany został z jednego bloku skalnego. To wszystko fakty… czy aby na pewno?

Zwykło się uważać, że Wielki Sfinks miał być swoistym strażnikiem piramid w Gizie. Czy jednak obstawanie przy tym twierdzeniu jest słuszne? W świetle najnowszych teorii, Sfinks i Piramidy mogą nie mieć w rzeczywistości absolutnie nic wspólnego! Na podstawie analizy materiału, z którego zbudowano Sfinksa i porównania do historycznych warunków klimatycznych, okazało się, że w rzeczywistości rzeźba może być nawet dwa razy starsza! Na jakiej konkretnie podstawie snuto przypuszczenia o błędzie w datowaniu? Przede wszystkim w oparciu o zniszczenia widoczne wyraźnie na podstawie Sfinksa – nie pozostawiają one najmniejszej wątpliwości, że spowodowało je działanie wody, podczas gdy inne zabytki Egiptu – owszem – również ulegały zniszczeniu, jednak wyłącznie pod wpływem wiatru i piasku. Kiedy przeanalizowano czas, w którym terytorium dzisiejszego Egiptu zagrożone było powodzią, dowiedziono, że niemożliwe jest, by Sfinks liczył sobie rzeczywiście “jedynie” 3 i pół tysiąca lat. Fakt ten próbuje się tłumaczyć etapowym powstawaniem rzeźby.

W latach 90-tych XX wieku, Sfinksowi nadano obecny wygląd. Wieloletnie prace konserwatorskie odbyły się z zachowaniem najwyższej staranności, by jak najbardziej upodobnić rzeźbę do jej pierwotnych założeń. Mimo to jednak przy renowacji pominięto twarz Sfinksa, która odzwierciedlać miała rzekomo wizerunek faraona Chefrena. Ją pozostawiono w oryginalnym stanie.

Dzisiaj, Sfinks jest – obok piramid – jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Egiptu. Będąc w kraju faraonów, warto przystanąć i spojrzeć prosto w smutną twarz Chefrena, i zastanowić się nad przemijającym czasem.